Akceptuję
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej „Polityce Prywatności”.
Kasia Sowińska w roli głównej
Markowska na otwarciu kliniki Gojdzia
Marcin Czyżewski w roli głównej
PROJEKTANTKI SUKCESU W ROLI GŁÓWNEJ
Artur Gotz w roli głownej
Karolina Motylewska by Piotr Ciepał
The Stylist Agnieszka Bereś
IZABELA TROJANOWSKA „NA SKOS”
Jedyne takie Apartamenty Ambasada
TOMASZ DOLSKI: TO JEST TO
Paryski szyk
Kony w roli głównej
Agnieszka Mrozińska: Nie kocha się dla zalet
Mia Stilo by Agnieszka Bonisławska
Stylizacje modowe
Felietony KAROLINY NOWAKOWSKIEJ
KULINARNE LIVE SHOW Z SZYMONEM CZERWIŃSKIM
Sesja Kasi Paskudy zakończona sukcesem
Sylwia nowak i jej Ukradnij
Warszawski sen
Eliza Gwiazda w PAP Life
Czy most może zakochać się w rzece?
Agnieszka i jej AGNES WUYAM
Modowe stylizacje
Niemożliwe nie istnieje
Pokazy mody i eventy

“Wszystko, co najlepsze jest jeszcze przede mną”

Dodano: 2017-07-09 Autor: PRESTIGE & LUXURY MAGAZINE ONLINE MEDIA ELITE

Tagi: Marcin Czyżewski, muzyk Czyżewski, W płomieniach, Czyżewski dla Media Elite

MARZENA LIPOWSKA W ROZMOWIE Z MARCINEM CZYŻEWSKIM, MUZYKIEM.



Fot. Klaudia Karczmarek


Wokalista, gitarzysta, kompozytor. W której z tych ról, Marcinie, czujesz się najlepiej?

Jestem wokalistą, który gra na gitarze i pisze piosenki dla siebie, i dla innych. To jest nierozłączne. (uśmiech)

Pierwsza edycja "Must Be The Music" czy "The Voice of Poland 6"? Który z programów pozwolił Tobie bardziej "na rozwinięcie skrzydeł"? (uśmiech)

Gdybym miał wybierać, zdecydowanie ten pierwszy, a tak naprawdę "suma sumarum" to żaden. To są talent - show, które rządzą się swoimi prawami i z mojej perspektywy nie za bardzo jest tam miejsce na pokazanie siebie. Historia bardziej się liczy niż to, jak śpiewasz. Oczywiście są wyjątki z tzw. "poparciem produkcji", ale nie mnie to oceniać. Ja robię swoje. Najbardziej “rozwinąć skrzydła” pozwala mi, gdy wyrażam emocje w piosenkach. Potem, co najważniejsze - wykonywanie ich na żywo na koncertach i uznanie publiczności. To raduje moje serce najbardziej i dla takich chwil warto żyć. To cały mechanizm i mój sposób na życie, i nie zamieniłbym się z nikim, mimo, że czasem nie jest łatwo. A programy to tylko jakieś kolejne etapy, ponieważ dużo działo się przed, po i pomiędzy. Jedyne, co dały mi talent - show to zdecydowanie większa rozpoznawalność i wiedza, jak to działa naprawdę, czego normalny Widz nie dostrzega, a tak swobodnie i łatwo ocenia, mimo, że nigdy nie nie był na “naszym” miejscu.

Jak wspominasz te cudowne doświadczenie, jako kompozytor największego przeboju zwycięzcy "The Voice of Poland", Mateusza Ziółko?


“The Voice of Poland” nie wspominam najlepiej, ale kilka znajomości, nawiązanych w programie trwa do tej pory... gramy, śpiewamy wspólnie, tworzymy. Mateusza poznałem, śpiewając z nim w 4. edycji na finał… wtedy jego piosenkę, wspierając wokalnie. Dwa lata później odezwał się do mnie jego manager i zapytał, czy mam jeszcze jakieś piosenki w szufladzie, bo zawsze dużo ich pisałem, a ja odparłem: “A i owszem”. Pracowałem wtedy akurat nad nową wersją "Ayayay". Jest to roboczy tytuł “W płomieniach”. Początkowo, robiąc to pod siebie, ale dostałem propozycję nie do odrzucenia i docelowo zaśpiewał to Mateusz. No i się udało - piosenka została przebojem, co mnie bardzo cieszy, bo to nasz wspólny sukces.



Fot. Magda Kordowska


Skąd inspiracje na utwór "W płomieniach"?

Oj, moja droga, piosenkę, a dokładnie muzykę i pierwszą wersję nagrałem w 2003 roku i była rockowa. Przeleżała długo w szufladzie, bo była po angielsku i nikt nie dawał jej szans zaistnienia. W 2012 roku byłem bardzo zasłuchany w James’a Morrison’a i Adele, stąd piosenka przeszła metamorfozę i z rockowej piosenki stała się piękną, przejmującą balladą, w czym pomógł mi Marcin Kuczewski, wspaniały pianista, kompozytor i producent. W 2016 roku w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku, musieliśmy jednak dołożyć coś nowoczesnego, nad czym pieczę trzymał uznany producent muzyki mainstream-owej, Przemek Puk... przy obu moich piosenkach, bo drugi singiel “Szkło” jest również mojego autorstwa.

Credo życiowe Marcina Czyżewskiego.

Nie często się oglądam wstecz, tzn. cieszę się z tego, co osiągnąłem do tej pory, natomiast, nawiązując do pytania o moje credo: “Wszystko, co najlepsze jest jeszcze przede mną”, więc robię swoje, działam, tworzę, “buduję”. Masz porównanie pomiędzy trasami koncertowymi w Polsce i USA. 

Występowałeś bowiem w Nowym Jorku, Chicago, Los Angeles i San Diego. Porównaj pod tym względem te dwa światy: Polskę i Stany Zjednoczone.

Hm… w Nowym Jorku i Chicago grałem dla Polonii, wiec podobnie, jak w Polsce, tylko trochę dalej. (uśmiech) Grałem support przed "Wilkami", więc miałem szansę grać przed wielką Gwiazdą, co było wyzwaniem, bo nikt mnie tam nie znał, gdy wychodziłem z gitarą na scenę... a udało się poruszyć ludzi, z czego jestem bardzo dumny, ale nie powiem - to był ogromny stres i wyzwanie. Dałem radę. Natomiast w LA i San Diego grałem już stricte - swoje koncerty, w tym drugim w kultowym miejscu, a dzień wcześniej grała i śpiewała tam India Arie, uznana soulowa wokalistka, więc poprzeczka była ustawiona wysoko. Była oczywiście również Polonia, ale i amerykańska publiczność. Po koncercie podszedł do mnie człowiek i powiedział: “Mam piosenkę dla Ciebie. Jak ją zaśpiewasz, zdobędziemy razem nagrodę “Grammy”. Wspominam to z rozrzewnieniem, bo nie zdecydowałem się zostać i wróciłem do Polski. Wtedy miałem jeszcze pewne zobowiązania w Polsce, ale jakbym został... to kto wie, co by się wydarzyło… miłe wspomnienia. (uśmiech)



Fot. Magda Kordowska


Jakim muzykiem jest Marcin Czyżewski?


Eklektycznym i otwartym umysłem na nowe doznania. Szalonym, a jednocześnie sentymentalnym. Z zacięciem rockowym. Fascynuje mnie niezliczona liczba stylów muzycznych, dlatego cieszę się, że mogę pisać i produkować muzykę różnych wymiarów, pozostając cały czas sobą. Nie lubię być oczywisty i jednowymiarowy. Lubię zaskakiwać. Ostatnim takim zaskoczeniem jest mój projekt, współtworzony z Tomkiem Mularczykiem z pogranicza poezji śpiewanej “Detale”:




Źródło: YouTube

Biorąc pod uwagę, że śpiewałem w Oddziale Zamkniętym. legendzie polskiego rocka, może być niespodzianką przy premierze, tak samo jak muzyka, którą napisałem do filmu “Honor Generała”, Joanny Pieciukiewicz.

A jakim facetem jest Marcin Czyżewski prywatnie?


Romantycznym, czułym, czasem bezkompromisowym, ale zawsze szanującym odmienne zdanie. Uwielbiam polemikę.



Fot. Magda Kordowska

Czy istnieje marzenie i cel muzyczny, który chciałbyś zrealizować i który wciąż jeszcze przed Tobą?

Tak. Oczywiście. Jest ich wiele. Przede wszystkim wydać płyty ze wszystkimi swoimi projektami i tymi komercyjnymi, i niekomercyjnymi. Pisać dla innych jeszcze więcej muzyki, może nawet za granicą. Nie można bać się marzyć, a właściwie trzeba uważać, o czym się marzy, bo może się spełnić, ale ja się nie boję. Zawsze jestem gotowy… poznać swoją przyszłą żonę (uśmiech), choć to nie muzyczny cel, ale bardzo istotny.

Co w najbliższych planach?

Najbliższe plany to wakacje, ale z gitarą i kilka plenerowych koncertów, ale nie byłbym sobą, gdybym nie szykował niespodzianki. Najbliższa już we wrześniu, więc póki co - cicho sza, a szczegóły niebawem! A tu w prezencie zajawka mojej piosenki na lato:

https://vimeo.com/218521840


Dziękuję za rozmowę. Wszystkiego dobrego!



Fot. Magda Kordowska

NASI PARTNERZY: