Akceptuję
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej „Polityce Prywatności”.
Kasia Sowińska w roli głównej
Markowska na otwarciu kliniki Gojdzia
Marcin Czyżewski w roli głównej
PROJEKTANTKI SUKCESU W ROLI GŁÓWNEJ
Artur Gotz w roli głownej
Karolina Motylewska by Piotr Ciepał
The Stylist Agnieszka Bereś
IZABELA TROJANOWSKA „NA SKOS”
Jedyne takie Apartamenty Ambasada
TOMASZ DOLSKI: TO JEST TO
Paryski szyk
Kony w roli głównej
Agnieszka Mrozińska: Nie kocha się dla zalet
Mia Stilo by Agnieszka Bonisławska
Stylizacje modowe
Felietony KAROLINY NOWAKOWSKIEJ
KULINARNE LIVE SHOW Z SZYMONEM CZERWIŃSKIM
Sesja Kasi Paskudy zakończona sukcesem
Sylwia nowak i jej Ukradnij
Warszawski sen
Eliza Gwiazda w PAP Life
Czy most może zakochać się w rzece?
Agnieszka i jej AGNES WUYAM
Modowe stylizacje
Niemożliwe nie istnieje
Pokazy mody i eventy

„LATAJ WYSOKO. Z GÓRY WIĘCEJ WIDAĆ”

Dodano: 2017-06-13 Autor: PRESTIGE & LUXURY MAGAZINE ONLINE MEDIA ELITE

Tagi: Marcin Cejrowski, redaktor naczelny Plejada.pl, Plejada, Onet, Cejrowski dla Media Elite, Urodzinowy Wywiad Specjalny z Marcinem Cejrowskim

To nie przypadek. To czasem sentymentalna, czasem radosna, czasem poważna, a czasem zaskakująca podróż po życiu redaktora naczelnego największego serwisu celebryckiego w Polsce, Plejada.pl. Właśnie dziś, 13 czerwca, Marcin Cejrowski obchodzi swoje 36. urodziny! Czy dziecko, jakim był, byłoby dumne z dorosłego, jakim się stał? Tych i innych odpowiedzi dowiecie się z lektury naszego Urodzinowego Wywiadu Specjalnego.

26 maja rozmawialiśmy w Krainie Czarów w Sercu Foksal w Apartamencie Balonowym na terenie historycznego Pałacu Zamoyskich w Warszawie. Ponoć pierwsze wrażenie robi się tylko raz. Marcin jest człowiekiem niezwykle skromnym, wielkiej klasy, dojrzałym emocjonalnie, świadomym, o wielkiej pokorze, sile charakteru, wewnętrznym spokoju, pięknych życiowych priorytetach oraz niebywałej spontaniczności, entuzjazmie dziecka i pełen nietuzinkowego poczucia humoru. To "mieszanka" wymarzonych cech. Dla nas – facet z marzeń! Sen wariata. Nasz sen się jednak spełnia. Mamy go na wyciągnięcie dłoni. Słuchamy… i podziwiamy. Poznajemy tym samym prawdę o sobie. A czy Was nasza rozmowa skłoni do refleksji? Spróbujcie sami sobie odpowiedzieć na te pytanie. Rozmawiamy nie tylko o „GWIAZDACH CEJROWSKIEGO”. Pytaniem przewodnim staje się myśl "o wysokim lataniu", bo przecież, co zobaczysz – to Twoje! ZOBACZCIE SAMI!

URODZINOWY WYWIAD SPECJALNY NA WYŁĄCZNOŚĆ PRESTIŻOWEGO MAGAZYNU ONLINE O GWIAZDACH, MEDIAELITE.PL.


MARZENA LIPOWSKA W URODZINOWEJ ROZMOWIE Z MARCINEM CEJROWSKIM, REDAKTOREM NACZELNYM PLEJADA.PL.



Materiały prasowe Onet.pl

Fot. Jacek Poremba


Marzena Lipowska: Marcin, „dobry czas temu”, a nawet „bardzo dobry czas temu” - można by rzec (uśmiech) - na Twoim wall'u na Facebooku pojawił się wpis: "Drodzy przyjaciele z Burda International Polska. Chciałem z całego serca podziękować Wam za ostatnie półtora roku. Dziękuję za wszystkie dobre rady, życzliwość i wyrozumiałość. To była wielka przyjemność i zaszczyt móc z Wami pracować. Specjalne podziękowania należą się Ani Ibisz i Aldonie Sosnowskiej. Dziewczyny, jesteście wyjątkowe! Bardzo dużo się od Was nauczyłem...". Co możesz jeszcze powiedzieć na temat współpracy z Burda International Polska?

Marcin Cejrowski: Współpraca z „Galą” była tak naprawdę wielką niespodzianką. Prawdę mówiąc, nie starałem się jakoś specjalnie o tę posadę. To był taki okres w moim życiu, kiedy postanowiłem sobie zrobić przerwę… taki „gap year”. Zająłem się wtedy Fundacją Wiewiórki Julii i dużo podróżowałem. Waszyngton, Nowy York, Toronto, Karaiby, Izrael. Praktycznie byłem cały czas poza Polską, a gdy już byłem w Polsce – razem z Dżuliettą i Emmą Kiworkowymi angażowałem się w rozbudowywanie i współtworzenie Fundacji Wiewiórki Julii. Propozycja pracy w "Gali" była niespodzianką. Nie za bardzo byłem do tego przekonany… zmotywowała mnie moja przyjaciółka, Ania Pavlik. Powiedziała: "Spróbuj. Co ci szkodzi?". I tak trochę przez przypadek zostałem szefem „Galaktyki”, czyli kroniki towarzyskiej magazynu „Gala”, a później naczelnym Gali.pl. To była fantastyczna przygoda, zupełnie nowe doświadczenie. Współpracowałem z Igorem Nowickim, który dziś jest w Wirtualnej Polsce, a który wcześniej był moim Wydawcą. Świetny chłopak, oddany pracy, zdolny… generalnie miałem wielkie szczęście do ludzi, do zespołu. Później zostałem także vice naczelnym magazynu „Gala”. Pamiętaj, proszę, że ja nigdy wcześniej nie pisałem. Byłem przede wszystkim dziennikarzem telewizyjnym. Czasem przed kamerą, czasem za, czasem w tzw. "między czasie", czyli tu i tu, ale takiej pracy - stricte - ze „słowem pisanym” nie „uprawiałem” nigdy wcześniej. Na szczęście szybko okazało się, że nawet to potrafię, że nawet jakoś mi to wychodzi. Tu specjalne podziękowania należą się Pani Krystynie Kaszubie, dzięki której moje pisanie "nabrało rumieńców". Poszło błyskawicznie. Dzięki dużej dyscyplinie, pracy oraz wsparciu swoich Szefów, w pewnym momencie w Burda International Polska stałem się naczelnym Gali.pl, vice naczelnym magazynu „Gala” oraz szefem kroniki towarzyskiej. Dodatkowo, każde wydanie "Gali" kończyło się moim felietonem, gdzie trochę "z przymrużeniem oka" pisałem o naszych fantastycznych Gwiazdach. Podsumowując, wiele rzeczy udało się mi się w trakcie tych kilkunastu miesięcy „zwojować”. (uśmiech)

Marzena Lipowska: A jakie wspomnienia wywołują dwie wspomniane przez Ciebie osoby: Ania Ibisz i Aldona Sosnowska?

Marcin Cejrowski:
 Anka i Aldona to są dwie fantastyczne baby. (uśmiech) Świetne. Profesjonalistki w każdym calu. Poza tym wspierały mnie. Nie przeszkadzały, a to wyjątkowo cenne. Tworzyliśmy zgrany team. Byliśmy, jak dobrze „naoliwiona maszyna”. Każdy wiedział, za co odpowiada i "znał swoje miejsce w szeregu". Było dużo śmiechu, dużo kreatywności, dużo dobrych emocji. Cóż mogę więcej powiedzieć? To był dobry czas.

Marzena Lipowska: Napisałeś także: "Praca w Gali była niesamowitą przygodą. Zespół? Będę tęsknił za wszystkimi i każdym z osobna! Dziękuję za fantastyczną atmosferę i kulturę pracy. Jesteście wspaniali! Specjalne podziękowania należą się też moim mentorom: Pani Krystynie Kaszubie i Michałowi Helmanowi. Dziękuję za wszystko. Czas na nowe wyzwania!". Jakie doświadczenia, zdobyte w "Gali" przydają Ci się w czasie, który właśnie nadszedł, co więcej - ten czas trwa!? Mam na myśli Plejadę.
 
Marcin Cejrowski: Oczywiście. To są bardzo cenne doświadczenia. Doświadczenia, które przygotowały mnie do objęcia stanowiska największego serwisu celebryckiego w Polsce. Tak. Plejada jest „kolosem”. Zasięgowym gigantem, gdzie dziennie pojawia się kilkadziesiąt treści. Newsy, wywiady, galerie, materiały video, quizy, sondy… a wszystko to wolne od hejtu i nadmiernej złośliwości. Dziś, po przeszło roku pracy, wiem, że udało nam się przywrócić dawną świetność tego serwisu. Udało się, dzięki fantastycznemu zespołowi, który w tym czasie zbudowałem. Bezcenne jest także zaufanie moich Szefów, którzy pozwolili mi na realizację czasem bardzo śmiałych planów. Dziś Plejada to nie tylko portal, ale też jedna z największych imprez celebryckich w Polsce. Mam na myśli „Wielką Galę Gwiazd Plejady” oraz talk - show: „Gwiazdy Cejrowskiego”, który bije rekordy popularności nie tylko w sieci, ale także w telewizji.



Materiały prasowe Onet.pl

Fot. Jacek Poremba


Marzena Lipowska: Wydaje mi się, że tylko długoterminowa współpraca prowadzi do sukcesu.

Marcin Cejrowski: Kluczem do sukcesu na tym trudnym rynku jest na pewno pewien stopień kontynuacji. Ciągłości. DNA. I to na szczęście udało mi się zachować. Mówię chociażby o Adrianie, moim Wydawcy, który z Plejadą związany jest od prawie dziesięciu lat. Jestem szczęściarzem, ponieważ udało mi się stworzyć naprawdę świetny zespół. Jestem z nich dumny - z każdego z osobna.

Marzena Lipowska: Często na swoim Facebooku udostępniasz swój dorobek dziennikarski, podpisując go słowami: „Tak bywało” lub „Tak też bywało”. Tęsknisz za byciem dziennikarzem Polsatu, relacjami przed kamerą z premier? Czy zdecydowanie żyjesz tu i teraz? Jak to z Tobą jest?

Marcin Cejrowski: Wszystko ma swój czas. W Polsacie udało mi się zrobić naprawdę fajny cykl, który był lubiany i szeroko komentowany. Dziś zajmuję się już czymś innym. Odpowiedzialność wzrosła 1000- krotnie... i świetnie!

Marzena Lipowska: Generalnie, pytanie, czy lubisz „ścianki”?

Marcin Cejrowski: Bardzo lubię „ścianki”. Lubię celebrytów, kocham Gwiazdy… lubię ten świat. Gdybym go nie lubił – nie mógłbym być naczelnym Plejady. Natomiast, jeśli pytasz, czy ja lubię siebie na „ściankach”? Nigdy za tym nie przepadałem… ale tak, staję też „na ściankach” i nie widzę w tym niczego złego.

Marzena Lipowska: Czym jest kreatywność według Marcina Cejrowskiego?

Marcin Cejrowski: Hm. To podstawa mojego życia. (uśmiech) Kreatywność jest wszystkim. Pamiętam, jak miałem cztery lata i bardzo chciałem zrobić mamie prezent… i po prostu zapakowałem jej jakiś pierścionek, który miała. Znalazłem pudełko, zapakowałem… zawiązałem coś… cztery lata… i prezent był. Po prostu. Był. (uśmiech) Mama otworzyła i zobaczyła, że to jest jej pierścionek. (śmiech) Kreatywność tak naprawdę przekłada się na każdy aspekt mojego życia. W pracy. W domu. Żaden ze stylistów, z którymi współpracowałem czy współpracuję - nigdy nie starał mi się nic narzucić. Tak było w Polsacie, w TVN- ie i tak jest też teraz. I bardzo dobrze! Bo byłoby to raczej niemożliwe. (śmiech) Tak! Potrafię z niczego zrobić coś. Tak mam i już. (śmiech)

Marzena Lipowska: Jakie ambitne zadania i cele planujesz, jeśli chodzi o Plejada.pl na najbliższy czas?


Marcin Cejrowski: Po opublikowaniu tego wywiadu będziemy już po 2. edycji "Wielkiej Gali Gwiazd Plejady". Szczerze? Wiem, że będzie to sukces, ponieważ pracowałem nad tą imprezą razem z fantastycznym zespołem przez ostatnie pięć miesięcy. ( red. Był sukces. Na Wielkiej Gali Gwiazd Plejady pojawiło się przeszło 130 gwiazd. Relację z imprezy do tej pory obejrzało w Internecie przeszło 8 milionów razy). Wyzwania? Dużo przed nami. Tak. Będzie sporo niespodzianek.

Marzena Lipowska: Jak Ci się prowadziło „na żywo” wywiady z uroczystości „oscarowych”? Rozmawiałeś m.in. z: Pauliną Smaszcz - Kurzajewską, Leszkiem Stankiem, Tomaszem Ciachorowskim, Kasią Warnke, Piotrem Stramowskim, Anetą Kopacz, Katarzyną Herman. Było miło rozmawiać z tymi wszystkimi Osobowościami „live”? (uśmiech)


Marcin Cejrowski: Świetnie! Bardzo lubię programy „na żywo”. Mój talk - show „Gwiazdy Cejrowskiego” to program, który również częściowo realizowany jest "na żywo". Bardzo lubię tę energię. Jesteś tu i teraz… no i nie trzeba montować ani autoryzować. (śmiech)

Marzena Lipowska: W lutym br. złożyłeś cudowną wizytę w Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie, wspierając tym samym Fundację Spełnionych Marzeń i wspaniałe działania Ewy Lubert. Jakie uczucia towarzyszyły Ci podczas „bajko-terapii” na oddziale onkologii? Powrócisz jeszcze do dzieciaków?


Marcin Cejrowski: Skąd Ty to wiesz? (uśmiech) Tak naprawdę nie chcę za bardzo o tym mówić. Bardzo jestem wdzięczny Ewie za zaproszenie do tej akcji.

Marzena Lipowska: To jest spełnienie marzeń tych dzieci.

Marcin Cejrowski: To jest spełnienie moich marzeń. Dla mnie to było niesamowite „światło” i wielki zaszczyt… czasem z Ewą współpracujemy, czasem uda się „ogarnąć” pewne rzeczy dla dzieci. (uśmiech) Podziwiam te Dzieciaki i ich Rodziców. Wiesz, łatwo można się zachłysnąć tym, co nas otacza. Prezentami, które przysyłane są do redakcji, zaproszeniami, propozycjami wyjazdów… a to Dubaj, a to Monako… ja praktycznie cały czas mógłbym być za granicą, bo tych propozycji jest bardzo dużo. Cóż, tym razem nie Monako, ale onkologia i wiesz... to jest wielki przywilej i jestem bardzo wdzięczny Ewie, że zgodziła się… że mogłem się tam pojawić i że współpracujemy od tego czasu.

Marzena Lipowska: Każdego rozmówcę starasz się traktować tak samo i być dyplomatycznym w całej swojej rozmowie. Jednak, gdy się dobrze Tobie przyjrzeć – można zobaczyć większy bądź mniejszy uśmiech na Twojej twarzy, inny błysk w oku i rodzaj spojrzenia, inny rodzaj swojego rodzaju - "luzu w rozmowie". Dostrzegłam większy uśmiech w rozmowie z Beatą Kozidrak, a mniejszy w rozmowie z Iloną Felicjańską. (uśmiech) Cały czas mam na myśli „Gwiazdy Cejrowskiego”. Gdzieś w głębi Ciebie jest „jakaś tam” ocena Ilony Felicjańskiej, patrząc z perspektywy jej alkoholizmu, a że kobieta nie powinna, a że kobiecie nie wypada? (uśmiech) czy raczej jesteś człowiekiem wolnym od oceny innych?

Marcin Cejrowski: Absolutnie nie osądzam. Ilonę podziwiam. Została nominowana w kategorii "Osobowość Roku" w Plebiscycie "Gwiazdy Plejady" właśnie za to, że mówi głośno o tym, co przeżyła. Podziwiam jej odwagę i bardzo ją cenię. Nie ma we mnie osądu. Jest za to ciekawość drugiego człowieka.



Materiały prasowe Onet.pl

Fot. Jacek Poremba


Marzena Lipowska: Powiedz, proszę czy w życiu prywatnym ironia pomaga czy przeszkadza?

Marcin Cejrowski: Różnie to bywa. W zależności od odbioru i od odbiory. Jestem ironiczny. Jestem też kreatywny w swojej ironii, ale… też potrafię śmiać się z samego siebie. Mam dystans. Z resztą podobno zdecydowanie zyskuję przy bliższym poznaniu. I tego się trzymajmy. (uśmiech) Dystans, autoironia… są bardzo przydatne w życiu. Bez tego "ani rusz" w dzisiejszym świecie.

Marzena Lipowska: Telewizja Polsat i "Się kręci", "Się Kręci na żywo" oraz "Studio Weekend". Jeszcze wcześniej weekendowa redakcja „Dzień Dobry TVN”, „Plus minus” TVP i współpraca z redakcją oprawy TVP Polonia. Gdzie czas płynął dla Ciebie jak "w krainie miodem"...?

Marcin Cejrowski: Nie ma takiego świata w mediach. Pracowałem także w gdańskim ośrodku TVP, w dziale produkcji specjalnych TVN, w Teleexpressie…(uśmiech) Miałem staż w redakcji „Wiadomości”, wcześniej byłem też na stażu w konsulacie w Nowym Jorku, w ONZ… pracowałem w różnych miejscach i nie ma czegoś takiego, jak „kraina mlekiem i miodem płynąca”. Mało tego – nie chciałbym, by coś takiego mi się w życiu przydarzyło… zdecydowanie wolę wyzwania.

Marzena Lipowska: Jesteś Absolwentem Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz politologii na Uniwersytecie Gdańskim. Co myślisz o otaczającym nas obecnie świecie i o polskiej mentalności - jako dziennikarz, jako politolog i jako człowiek - po prostu?

Marcin Cejrowski: Hm. Bardzo mi się nie podoba to, że jesteśmy tacy pełni podziałów. Nie podoba mi się retoryka: "my – wy - oni". Nie podoba mi się to „szczucie” jednego człowieka na drugiego. Nie podoba mi się również to, że odbieramy sobie prawo do własnego zdania. Kilka dni temu przeczytałem fantastyczny komentarz, którym pozwolę sobie zakończyć odpowiedź na to pytanie: „Ziemianom dzisiaj jest potrzebna konsolidacja, a tę konsolidację zapewniłby atak z kosmosu”. (śmiech). I to jest cała prawda o nas. Trochę smutne, trochę straszne, a trochę zabawne… jak to w życiu.

Marzena Lipowska: Jaki jest Marcin sam na sam ze sobą? Czasem żartujesz, że masz wielkie ego. (uśmiech) Prawda czy poza?


Marcin Cejrowski: No jasne. Jestem "ego maniakiem". (uśmiech)

Marzena Lipowska: Nie żyje Ci się z nim ciężko?

Marcin Cejrowski: Jeśli masz świadomość tego, że jesteś "ego maniakiem" – to już jest połowa sukcesu, bo możesz nad tym pracować. Poza tym duże ego to także "duże światło", więc staram się okiełznać to swoje ego… i różnie mi to wychodzi. (uśmiech) To jest ciągły proces. Walka. (uśmiech)

Marzena Lipowska: Szybko wybaczasz? Długo pamiętasz? Czasem bywa uparte: "Nie i koniec"?

Marcin Cejrowski: Nie jestem mściwy. Mówię, "czyszczę przestrzeń", przechodzi mi. Potem zapominam i dziwię się, że ktoś wciąż pamięta, bo ludzie pamiętają… tak bywa. Aleksy Lubomirski napisał książkę pt. „Poradnik dla młodego gentlemana”. (uśmiech) Odłożyłem ją na półkę, by wręczyć mojemu chrześniakowi, Konradowi, lat 15. Przejrzałem ją jednak, ponieważ byłem ciekaw, co tak właściwie mam zamiar mu podarować i okazało się, że jest w niej bardzo mądra rada. W punkt: „W trakcie rozmowy, jeżeli przez dwie minuty będziesz słuchał swojego rozmówcy – to dowiesz się o sobie więcej, niż mówiąc o samym sobie przez godzinę”. I to jest super rada! Pod koniec każdego dnia ważna jest atencja i wrażliwość na drugiego człowieka, a także świadomość tego, że samemu w życiu nie zrobimy nic. Nie warto być pamiętliwym, ale warto uczyć się na błędach, a przede wszystkim budować koalicje z fajnymi, mądrymi ludźmi.

Marzena Lipowska: Credo życiowe zmieniło się na przestrzeni lat, a może posiadasz stałe, niezmienne słowa, którymi się w życiu kierujesz?

Marcin Cejrowski: Bez zmian od lat. „Jeżeli potrafisz marzyć – to znaczy, że potrafisz te marzenia także zrealizować” i kolejne: „LATAJ WYSOKO. Z GÓRY WIĘCEJ WIDAĆ”. Wiadomo, że zawsze można skończyć jak Ikar, ale co zobaczysz – to Twoje. (uśmiech)




Podczas Urodzinowego Wywiadu Specjalnego w Apartamencie Balonowym przy Foksal 1 w Warszawie: Marzena Lipowska, redaktor naczelna Media Elite i Marcin Cejrowski, redaktor naczelny Plejady.

Fot. Kay Kitllinssky



Marzena Lipowska: Jak wspominasz czas, kiedy byłeś menadżerem Maryli Rodowicz? Czy macie nadal kontakt? Zdajesz sobie sprawę, że bycie menadżerem gwiazdy „gryzie się” z własną karierą?

Marcin Cejrowski: Z Marylą bardzo się lubimy oraz mamy ze sobą kontakt. To wspaniała artystka i "kolorowy ptak" polskiej sceny. Swoją energią i profesjonalizmem mogłaby obdzielić przynajmniej szwadron innych artystów. Współpraca z nią była świetną przygodą, ale też lekcją życia. Lubimy się, rozumiemy i możemy na sobie polegać.

Marzena Lipowska: Miłość trzeba w porę zauważyć i jej się nie bać, prawda? Swoją już znalazłeś? Ona Ciebie odnalazła, a może wszystko przed Tobą? Wiesz, że istnieją dwie szkoły: miłość sama Cię znajdzie, a druga: szczęściu trzeba dopomóc i trochę się postarać, by Cię miłość zauważyła. Której ze szkół miłości wyznawcą jesteś?


Marcin Cejrowski: Zawsze warto zacząć od siebie. Jeśli nie polubimy, nie pokochamy siebie - nigdy nie będziemy w stanie dać prawdziwej miłości drugiemu człowiekowi. To wcale nie jest takie łatwe. Miłość to także kompromisy, do których najzwyczajniej w świecie trzeba dojrzeć i na które trzeba być gotowym. Uważam, że to jedna z najważniejszych rzeczy, która może przydarzyć się człowiekowi. Szczegóły swoich doświadczeń zostawię dla siebie. Powiem tylko, że są dość burzliwe. (śmiech)

Marzena Lipowska: Rodzice nie mówili Ci: „Synku, jesteś najlepszy”, ale powtarzali: „Synu, możesz zrobić wszystko, co Ci się zamarzy”. I tak też chyba robisz, prawda? To co? „Impossible is nothing”? (uśmiech)

Marcin Cejrowski: „Imspossible is nothing”. Otrzymałem gigantyczne wsparcie w domu, ale zgadza się - nigdy mi nie mówili: „Jesteś najlepszy. Jesteś najpiękniejszy”. Nie. Byłem natomiast doceniany i myślę, że był to rodzaj pewnej stymulacji na to, żebym miał „desire”, apetyt na życie… i mam. (śmiech)

Marzena Lipowska: Kiedyś byłeś, jak sam twierdzisz - mega próżny i myślałeś o zdawaniu do szkoły teatralnej. Uważasz, że jest się próżnym, gdy chce się być aktorem? Czy mówiąc o „mega próżności” miałeś na myśli coś zupełnie innego?

Marcin Cejrowski: Podsumowałbym próżność w takim jednym zdaniu, że wielu z nas… ludzi mediów, ludzi show - biznesu ma tendencję do "przeglądania się w cudzych oczach". I to jest takie... bardzo pociągające. Daje to poczucie sprawczości, siły i to jest fajne, kiedy ludzie na Ciebie patrzą i Cię podziwiają, ale jednocześnie warto pamiętać, że bardzo często to tylko złudzenie. Trzeba siebie lubić, ale bez przesady. Równowaga, dystans i pokora to klucze do sukcesu.

Marzena Lipowska: Długo uczyłeś się dystansu do siebie?

Marcin Cejrowski: To jest najtrudniejsze… spojrzeć na siebie trzeźwo. Do tej pory nie przepadam za oglądaniem siebie i swoich wywiadów, ale jeśli chcemy się rozwijać - musimy pozwolić sobie na szczerość, także względem siebie. Inaczej nie będziemy się rozwijać. Dotyczy to zarówno pracy, jak i życia osobistego.

Marzena Lipowska: Jaki typ rozmówcy lubisz „złapać za mordę i przytrzymać”? (uśmiech)

Marcin Cejrowski: Nie lubię jałowych wywiadów. Nikt chyba nie lubi. Chcę mieć poczucie, że dowiedziałem się czegoś nowego o człowieku, ale z drugiej strony wiem też, że nic na siłę, bo rozmówca musi też tego chcieć i być na to gotowy. Myślę, że tajemnicą sukcesu programu „Gwiazdy Cejrowskiego” jest to, że daję moim Gościom komfort… to przychodzi z czasem – przestajesz gonić za tanią sensacją, szybkim newsem, czymś bardzo kalorycznym, ale krótkotrwałym. Szukasz jakości, a tej się „nie łapie za mordę”.

Marzena Lipowska: Jestem kobietą i mam intuicję. Empatię także. To takie kobiece – być kobietą, mieć intuicję i empatię. (uśmiech) Ty jesteś facetem i mówisz o sobie, że masz intuicję i empatię. Niespotykane… (uśmiech) Serio?

Marcin Cejrowski: Serio. Mam ją.

Marzena Lipowska: Sprawdza się?

Marcin Cejrowski: Tak. Dziś już nauczyłem się jej ufać. Nie wiem natomiast, czy jest to intuicja, czy może bardziej pewnego rodzaju… zmysł analityczny. Może jedno i drugie? Może jakiś pierwiastek nadprzyrodzony… (śmiech) A empatia? Tak. Jestem wrażliwy na drugiego człowieka. Zawsze byłem.

Marzena Lipowska: W jednym z wywiadów wspomniałeś, że Twoim marzeniem nie jest bycie w magazynie za 2,50, a nawet 8 zł z torbą czy płytą w prezencie. Jesteś natomiast w tych w magazynach… i to się dzieje – po prostu. (uśmiech)

Marcin Cejrowski: Tak, ale to w dalszym ciągu nie jest moim marzeniem. Nie możesz sobie pewnych rzeczy zaplanować, bo pewne rzeczy po prostu przychodzą. Działa to też tak, że im mniej o coś zabiegamy, tym łatwiej to dostajemy. Nigdy nie zabiegałem o bycie w magazynach i nie mam zamiaru o to zabiegać. Jeśli natomiast coś takiego się dzieje – jest mi bardzo miło. To super, że mogę się na przykład dziś spotkać z Tobą i będzie mi miło, jeśli kogoś moje „wynurzenia” skłonią do głębszych refleksji, ale nie… nie mam poczucia misji, bo uważam, że nie robię nic specjalnego. Robię po prostu swoje. 

Marzena Lipowska: Marcin, „czerwone dywany” czy czerwone trampki? (uśmiech)

Marcin Cejrowski: Absolutnie „czerwone dywany”. Trampek nie noszę. Butów mam dużo. Ponad sto trzydzieści par, ale liczyłem w zeszłym roku, więc mogło się to zmienić. (uśmiech)

Marzena Lipowska: A jak wspominasz wywiad z Joanną Krupą? Joanna była pierwszą bohaterką 2. serii programu „Gwiazdy Cejrowskiego”, stąd moje pytanie. (uśmiech)


Marcin Cejrowski: Aśka jest po prostu świetną babą! To wspaniała dziewczyna i bardzo ją szanuję. (uśmiech) To była świetna przygoda. Doceniam i życzę jej wszystkiego, co najlepsze w życiu. Chciałbym, by była szczęśliwa. Bardzo mi się podoba, jak podchodzi do kwestii rodziny, mamy, swojej młodszej siostry. Przede wszystkim jednak ma dobrą energię, którą zdecydowanie zaraża innych.

Marzena Lipowska: „Ten moment, kiedy w niecałe 24 godziny od premiery Twój program ma 1,2 mln wyświetleń i 3,5 mln zasięgu...” Mowa o Twoim wywiadzie z Dominiką Gwit. Jak wspominasz tę chwilę?

Marcin Cejrowski: Dziś to już przeszło 2 mln… cieszę się, że tyle osób obejrzało tę rozmowę, ponieważ Dominika powiedziała sporo mądrych rzeczy. Jestem wdzięczny, ale obok wdzięczności pojawia się we mnie pokora… bo to już było, i czas na kolejne wyzwania.



Dominika Gwit w talk - show "Gwiazdy Cejrowskiego"





Joanna Krupa w talk - show "Gwiazdy Cejrowskiego"




Kasia Moś w talk - show "Gwiazdy Cejrowskiego"


Patrycja Kazadi w talk - show "Gwiazdy Cejrowskiego"


Źródło klipów: YouTube

ZAGLĄDAJCIE NA: https://vod.pl/gwiazdy-cejrowskiego



Marzena Lipowska: Nie bez powodu doszło także do realizacji „sekretnego projektu” w Tunezji z Patricią Kazadi, prawda?

Marcin Cejrowski: Tak. Od samego początku do samego końca wymyśliłem to sobie sam. (uśmiech) Jest to związane z "Wielką Galą Gwiazd Plejady". Powiedz mi, proszę – kto wymyśla trailer filmowy Gali? Tak. Jestem wariatem, ale pozytywnym. (śmiech)

Marzena Lipowska: Wizualizowałeś to sobie?

Marcin Cejrowski: Jasne! Występuję w trailerze jako Lawrence z Arabii - w pożyczonych od Piotra Kraśki - butach, a Patricia Kazadi jest Dianą Ross. (uśmiech) Jesteśmy na środku pustyni… po prostu sen wariata. Ale działa! Ogląda się miło, ludziom się podoba. Warto jednak zaznaczyć, że nic nie dzieje się samo. Gdyby nie fantastyczny zespół Onetu, gdyby nie zaufanie Patrici i w końcu Organizacja Turystyczna Tunezji - nic by z tego nie wyszło.

Marzena Lipowska: Jakiś czas temu czytałam książkę Hanny Bakuły „Wnuczko Żonka” i w rozdziale „Rok Psa” Hanna "prawi nieco" o znakach zodiaku. Są tam i Bliźnięta. (uśmiech), czyli Twój znak zodiaku. Czy zgodzisz się z opisem osobowości Bliźniąt i ile w tym prawdy, jeśli chodzi o Ciebie? Oczywiście, o ile potrafisz spojrzeć na siebie… bardzo obiektywnie, a wiem, że to trudne. Spróbujmy, proszę. Hanna pisze, że: „Bliźniak to dwie osoby. Nigdy nie wiadomo, na którą trafimy. URODZONY KŁAMCZUCH. Wieczny chłopczyk, przed którym ostrzegam dziewczynki spod wszystkich znaków. Niereformowalny bawidamek i egocentryk”.

Marcin Cejrowski: Jeśli mamy świadomość, nad czym mamy pracować – to już jest połowa sukcesu. Nie jestem „urodzonym kłamczuchem”… na pewno nie. Czy jestem egocentrykiem? Miewam tendencję. Bawidamek… hm. Od dziecka Panie za mną przepadały, ale nie bawię się uczuciami. Absolutnie tego nie robię. Staram się traktować ludzi z wzajemnością. Uczucia to jest ta sfera życia, którą bawić się nie należy, bo cena, jaką trzeba zapłacić za zabawę jest bardzo wysoka. Nie życzę nikomu…

Marzena Lipowska: To Urodzinowy Wywiad Specjalny, zatem nie może zabraknąć pytania o Twoją ulubioną bajkę, do której powracałeś w dzieciństwie. Wiemy oboje, że jej tytuł to "Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców". (uśmiech) Może są też inne bajki?

Marcin Cejrowski: Był oczywiście „Uszatek” czy „Miś Koralgol”, ale jakoś specjalnie za nim nie przepadałem. ”Smerfy” już były w porządku, ponieważ tam się coś działo. (śmiech) Były czary, przygody, magiczny las, zaklęcia. Był Gargamel, czyli „czarny charakter”, więc było ciekawie. Pamiętam „Scooby Doo” i tę bajkę uwielbiałem! „Pan Kracy” mnie nudził… „Muminki” - tak sobie… słuchałem ich na kasetach, które czytała Irena Kwiatkowska, cudowna zresztą. Bardzo lubiłem „Sąsiadów”, ponieważ podobnie skręcam meble (uśmiech) - zwłaszcza ostatnio, kiedy „ogarniałem” swój taras. Później przyszedł czas na książki Zbigniewa Nienackiego i całą serię „Pan Samochodzik…” (uśmiech)

Marzena Lipowska: Czy Mały Marcinek byłby dumny z dużego Marcina, w sensie: „Czy dziecko, jakim byłeś - byłoby dumne z dorosłego, jakim się stałeś?” i powiedz proszę, czy zgadzasz się ze słowami „Małego Księcia”: „Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi. Choć niewielu z nich o tym pamięta”.

Marcin Cejrowski: To jest dobre pytanie. Nie wiem, czy ja kiedykolwiek byłem małym Marcinem. Zawsze byłem odpowiedzialny, ale zwariowany. Nieźle co? Tak, jestem pełen sprzeczności… i dobrze mi z tym.

Marzena Lipowska: Dziękuję Ci za magiczny, urodzinowy czas. Wszystkiego dobrego Marcin!


Marcin Cejrowski: Dziękuję za Twój czas i zaangażowanie.



TO BYŁ URODZINOWY WYWIAD SPECJALNY Z MARCINEM CEJROWSKIM Z PLEJADA.PL! 


PODZIĘKOWANIA DLA PARTNERÓW:

Pragniemy podziękować Partnerom naszego Urodzinowego Wywiadu Specjalnego z Marcinem Cejrowskim, szefem największego „kolosa celebryckiego” w Polsce, jakim jest Plejada.pl, a mianowicie:

- APARTAMENTY AMBASADA za przygotowanie wspaniałej atmosfery na potrzeby wywiadu i udostępnienie wyjątkowego Apartamentu Balonowego oraz profesjonalizm „w każdym calu”, jak i pomoc w organizacji;






FACEBOOK: https://www.facebook.com/apartmentsambasada/?fref=ts
 
- BALONOWE FANTAZJE & FOTOBUDKA NA KAŻDĄ IMPREZĘ za przygotowanie niespodzianki balonowej, dzięki której mogliśmy wraz z naszym Jubilatem poczuć się, jak dzieci i wypuścić balony do nieba wraz z najskrytszymi marzeniami;



FACEBOOK: https://www.facebook.com/Balonowefantazje/?fref=ts

- TORTY LUKROWE WARSZAWA LUKROWANKA za spełnienie jednego z marzeń Marcina, czyli za przygotowanie wyjątkowego tortu urodzinowego z wizerunkiem ulubionej bajki z dzieciństwa pt. „Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców”. To nie przypadek, że tort został przygotowany w czarno – białym kolorze. Nawiązuje on do bodajże pierwszej i jedynej ekranizacji „Pana Samochodzika i Wyspy Złoczyńców” z roku 1965, gdzie w rolę główną wciela się sam Jan Machulski.



FACEBOOK: https://www.facebook.com/lukrowankaTorty/?fref=ts

DZIĘKUJEMY!!!

NASI PARTNERZY: