Akceptuję
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej „Polityce Prywatności”.
Kościkiewicz w roli głównej
Markowska na otwarciu kliniki Gojdzia
Marcin Czyżewski w roli głównej
PROJEKTANTKI SUKCESU W ROLI GŁÓWNEJ
Artur Gotz w roli głownej
Karolina Motylewska by Piotr Ciepał
The Stylist Agnieszka Bereś
IZABELA TROJANOWSKA „NA SKOS”
Jedyne takie Apartamenty Ambasada
TOMASZ DOLSKI: TO JEST TO
Paryski szyk
Kony w roli głównej
Agnieszka Mrozińska: Nie kocha się dla zalet
Mia Stilo by Agnieszka Bonisławska
Stylizacje modowe
Felietony KAROLINY NOWAKOWSKIEJ
KULINARNE LIVE SHOW Z SZYMONEM CZERWIŃSKIM
Sesja Kasi Paskudy zakończona sukcesem
Sylwia nowak i jej Ukradnij
Warszawski sen
Eliza Gwiazda w PAP Life
Czy most może zakochać się w rzece?
Agnieszka i jej AGNES WUYAM
Modowe stylizacje
Niemożliwe nie istnieje
Pokazy mody i eventy

CAŁE MOJE ŻYCIE TO IMPROWIZACJA

Dodano: 2017-05-14 Autor: PRESTIŻOWY MAGAZYN ONLINE MEDIA ELITE

Tagi: RY. Marek Radzimiński, retinoll, RY dla Media Elite


MARZENA LIPOWSKA W ROZMOWIE Z RY.

FACEBOOK: https://www.facebook.com/retinoll/?fref=ts



FOT. KRZYSIEK MARIAŃSKI


RY to Twój solowy projekt, Marku. Powiedzmy, proszę o nim więcej. Skąd pomysł, inspiracje? I o czym tak właściwie jest?

Skąd pomysł? To chyba trzeba by było zapytać moich rodziców. (uśmiech) Tak poważnie... projekt był w planie od 2014 roku, kiedy to uzbroiłem się w pierwszy instrument, wydobywający z siebie dźwięki z pięciolinii, a nie tylko te, które często bywają pomiędzy, czyli huki czy bębnienie. Tak zaistniały ponownie Zielone Ludki i ten ostateczny ich kształt. Dlatego RY odsunął się w czasie. A inspiracje są wszędzie... Pani w tramwaju, Pan w kawiarni, przyjaciele, miłość... dużo by wymieniać. (uśmiech)
Nie ograniczam się do tego, o czym chciałbym napisać. Wstyd się przyznać, ale piszę rzadko. Kocham improwizację. Całe moje życie to improwizacja. (uśmiech) Uwielbiam te momenty, kiedy nie nagrywam i okazuje się, że właśnie przepadł piękny kawałek z gotowym już zaśpiewanym tekstem. (uśmiech) Tak robię muzykę, tak zazwyczaj piszę teksty... "Śpiewam", wydobywam i jest. Zdarza się, że nie wiem, o czym i okazuje się, że wystarczy przestawić dwa słowa, żeby wszystko nabrało znaczenia. RY ze mnie po prostu wypływa. To sytuacje, miejsca, ludzie... wszystko, co widzę, słyszę i czuję.

Kompozytor, autor tekstów, założyciel zespołu Zielone Ludki. W której z tych ról czujesz się najlepiej?

Nie mam pojęcia, bo wszystko jest mi tak samo znane. Tak, jak w odpowiedzi na poprzednie pytanie - Zielone Ludki powstały w momencie pomysłu na mój projekt... niestety ograniczenia sprzętowe nie pozwalały na granie w pojedynkę, więc zdecydowałem złożyć ten oto twór. Dużo ostatnio gram, komponuję. Miałem okazję komponować muzykę do spektakli teatralnych. Dobry tekst wypływa rzadko. Ostatnio było trochę trudno o punkt zaczepienia, ale powoli się poprawiam. (uśmiech) Zaczynam pisać i bardzo mnie to cieszy. Chociaż wiele pomysłów "idzie w szufladę"... nie tylko tekstowych, ale zarówno tych muzyczno - tekstowych jako RY.





FOT. KRZYSIEK MARIAŃSKI

Czy to koniec Zielonych Ludków? Będzie już aby Twoja "solówka"?

Zespół Zielone Ludki rozchodził i schodził się w różnych składach dwa razy. To było trzecie podejście i niestety się nie udało. Czy tylko solo? Nie. Nie zamykam się na nic. RY na pewno zagra w większym składzie, ale teraz chcę zrobić coś może nieosobistego, ale osobiście. Muzykę traktuję jako pewnego rodzaju możliwość zrzucenia z siebie ciężaru, tego balastu ciągłych informacji... na szczęście nie jestem użytkownikiem telewizora. (uśmiech) Trochę jak z medytacją... takie oczyszczenie, uzdrowienie duszy. Zapominasz o rzeczach przyziemnych. Grasz i jesteś...

Jako artysta wędrujesz gdzieś pomiędzy alternatywnym popem, czasem psychodelicznymi klimatami, elektroniką i energetyzującymi rytmami żywej perkusji.
Wciąż wędrujesz pomiędzy czy może aby pop, aby elektronika, aby perkusja?


Nie klasyfikuję tego, co gram. Wydaje mi się, że zamykanie się na jakiś gatunek jest strasznie ograniczające. To dalej będzie retinoll, a to nie rodzaj muzyki, tylko podejście do niej z pełną swobodą i wolnym umysłem "bez klapek". Wydaje mi się, że to prawda po prostu. RY to nie tylko muzyka... to wiele warstw, które będą się na siebie nakładały. Niestety nie mogę zdradzić jeszcze szczegółów. Wszystko w swoim czasie. Mogę zdradzić, że koncerty będą kameralne ze względu na efekt wizualny, który chciałbym osiągnąć. Będzie pięknie. (uśmiech) Już widzę to swoimi oczami. (uśmiech)

Obce są Tobie djembe i timbal?

Obce, ponieważ nie posiadam. (uśmiech) Chociaż lubię wykorzystywać wszystko. Mam na przykład piosenkę, która powstała z jednego dmuchnięcia w mikrofon. Lubię korzystać 
z różnych dziwnych rozwiązań, przedmiotów. Wykorzystywać je jako instrumenty. (uśmiech) 

W jaki sposób tworzy się muzykę, wykorzystując loopery, syntezatory, bas, perkusję i... swój głos?

Zwyczajnie. (uśmiech) Problem w tym, że musisz pamiętać partię każdego instrumentu. (uśmiech) Najlepiej będzie zobaczyć to na koncercie, bo ciężko to wytłumaczyć. (uśmiech)

Credo życiowe Marka Radzimińskiego.

Żyć tu i teraz... kochać, wybaczać i nie oceniać.

Co w najbliższych planach?

9 czerwca rozpocznę koncert Szeptów i Krzyków w Warszawie, z którymi jestem właśnie w trakcie tworzenia albumu. 
Latem wyjdzie "epka", na którą złoży się od czterech do pięciu piosenek... cały czas pracuję nad albumem i przygotowuję się do koncertów. O wszystkim będę informował na swoich stronach i profilach, jak to czynię dotychczas. (uśmiech) 

Dziękuję za cenny czas i życzę samych sukcesów.

Dziękuję.


FOT. KRZYSIEK MARIAŃSKI

NASI PARTNERZY: