Akceptuję
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej „Polityce Prywatności”.
Kościkiewicz w roli głównej
Markowska na otwarciu kliniki Gojdzia
Marcin Czyżewski w roli głównej
PROJEKTANTKI SUKCESU W ROLI GŁÓWNEJ
Artur Gotz w roli głownej
Karolina Motylewska by Piotr Ciepał
The Stylist Agnieszka Bereś
IZABELA TROJANOWSKA „NA SKOS”
Jedyne takie Apartamenty Ambasada
TOMASZ DOLSKI: TO JEST TO
Paryski szyk
Kony w roli głównej
Agnieszka Mrozińska: Nie kocha się dla zalet
Mia Stilo by Agnieszka Bonisławska
Stylizacje modowe
Felietony KAROLINY NOWAKOWSKIEJ
KULINARNE LIVE SHOW Z SZYMONEM CZERWIŃSKIM
Sesja Kasi Paskudy zakończona sukcesem
Sylwia nowak i jej Ukradnij
Warszawski sen
Eliza Gwiazda w PAP Life
Czy most może zakochać się w rzece?
Agnieszka i jej AGNES WUYAM
Modowe stylizacje
Niemożliwe nie istnieje
Pokazy mody i eventy

Umiesz liczyć? Licz na siebie

Dodano: 2014-11-13 Autor: Karolina Nowakowska

Tagi: cykl felietonów Karoliny Nowakowskiej, felietony Karoliny Nowakowskiej, Karolina Nowakowska dla Media Elite

Umiesz liczyć? Licz na siebie



Fot. Magdalena Sobieska/fotograf24.pl


Stało się. Powstaje mój pierwszy felieton dla „Media Elite”. Przede wszystkim zatem chciałabym bardzo serdecznie przywitać Czytelników tego portalu. Dla mnie jest nową przygodą, ale dla wielu z Was lektura zamieszczonych tu materiałów jest z pewnością codziennością od dawna. Tym bardziej się cieszę z zaproszenia do współpracy redaktor naczelnej Marzeny Lipowskiej i dziękuję za pomysł cyklu „Felietony Karoliny Nowakowskiej”.

Chciałabym, aby moje przemyślenia stały się przyczynkiem do dyskusji, co Wy na to? Jeśli tylko będziecie mieli ochotę skomentować moje teksty, w jakikolwiek sposób odnieść się do nich, bądź po prostu pogadać (na co liczę najbardziej), serdecznie zapraszam do kontaktu !

Przygotowując się do pierwszego materiału zastanawiałam się, czym najpierw się z Wami podzielić. Jest przecież tyle tematów wartych poruszenia...Na szczęście będziemy się spotykać cyklicznie, więc wystarczy czasu na wszystko, z czego ogromnie się cieszę.
No właśnie, czasem bardzo trudno podjąć decyzję. I nie mam na myśli tylko tych ważnych, życiowych, ciężkich (choć z tymi jest oczywiście najgorzej), ale te codzienne, zwykłe, łatwiejsze. Łatwiejsze?

No właśnie. Każdego dnia stajemy przed wieloma wyborami. Musimy zdecydować o sprawach błahych (bo przecież decyzja o tym, w co się ubrać nie należy do najtrudniejszych), ale i o ważniejszych, które zadecydują o naszym dalszym życiu, wpłyną na naszą codzienność, a często i codzienność naszych najbliższych. Musimy być uważni, rozsądni, odpowiedzialni. przynajmniej ja taka jestem i uważam, że tak trzeba, aby nie popełnić błędu.

Niedawno, przeglądając znajome portale trafiłam na cytat z Lesa Browna, mówcy motywacyjnego, polityka, autora książek i prowadzącego amerykański „The Les Brown show”. Redaktor naczelna ekskluzywnego magazynu „Imperium Kobiet”, z którym mam przyjemność współpracować, Ilona Adamska, zacytowała Browna i dała mi tym dużo do myślenia.

"Życie dopadnie Cię w ślepym zaułku, rzuci na kolana i będzie próbowało dusić. Doświadczysz zdrady ze strony innych. Tak będzie. Dopuszczą się kłamstwa wobec Ciebie. Ktoś powie Ci, że możesz na niego liczyć, a później wystawi Cię do wiatru. Pamiętaj jedno: Jedyna dłoń, na którą możesz zawsze liczyć, to Twoja własna. Nie możesz liczyć na nikogo poza samym sobą".

Mocne słowa, nie sądzicie? Chciałabym się odnieść do drugiej części tego cytatu, gdyż idealnie wpasowuje się w poruszony przeze mnie temat. Czy naprawdę jest tak, że mamy tylko siebie?

To pytanie pojawiało się w mojej głowy już bardzo wiele razy. Przy różnych okazjach nie dawało mi spokoju, bo jakże to? Przecież jest wokół tyle osób, bliskich osób - rodziców, przyjaciół, znajomych...Wszyscy nas znają, kochają, lubią chociaż i chcą dla nas jak najlepiej. Czyż nie? No właśnie obawiam się, że mimo, iż to wszystko prawda, koniec końców z ostateczną decyzją zawsze zostajemy sami.

Ile razy się nad tym zastanawiam, tyle razy dochodzę do tego samego wniosku. Nie jest to proste - świadomość, że trzeba zawsze zdecydować samemu. O ile łatwiej byłoby posłuchać rady kogoś z boku i mieć potem ewentualnie na kogo zrzucić winę za popełniony błąd. Na pewno.... ale czego byśmy nie powiedzieli, to nasze życie i tylko od nas zależy, jak będzie wyglądało. A przynajmniej tak być powinno, zgodzicie się?

Na szczęście jest tak, że mamy wokół siebie osoby, które mogą nam doradzić. Przynajmniej większość z nas ma. Szczerze mówiąc nie chcę sobie nawet wyobrażać, że można nie mieć bliskich, zaufanych osób, które warto poprosić o radę w trudnym momencie. Ale właśnie - skąd pewność, że dobrze nam doradzą, że na pewno ich zdanie należy wziąć pod uwagę?

Doświadczenie nauczyło mnie, że należy bardzo ostrożnie dobierać doradców. To przykre, ale niestety nie wszyscy, którzy twierdzą, że im na nas zależy, mówią prawdę. Ich rada z pewnością nie będzie więc szczera i wartościowa. I na pewno nie będzie dla nas dobra. Komu więc ufać? Od dawna jestem przekonana, że najlepiej jest ufać sobie. Każdy z nas ma intuicję, a tak niewielu bierze pod uwagę jej zdanie. A przecież ona wie najlepiej, co jest dla nas samych dobre. Dla niektórych jest to oczywiste, inni dowiadują się tej prawdy na zajęciach z coachingu, na kursach rozwoju osobistego, bądź dochodzą do tego latami na bazie własnych doświadczeń.

Osobiście mam świadomość jej mocy od dawna i korzystam z jej podpowiedzi. Co nie oznacza, że nie popełniam błędów. Owszem, popełniłam wiele, ale największym z nich było właśnie nieposłuchanie w ważnym momencie wewnętrznego głosu, który bardzo głośno do mnie mówił.

Wszystko zależy od nas samych. Wszystkie decyzje należą do nas. Ta, kogo posłuchamy, czyim zdaniem się będziemy kierować przy podjęciu ostatecznej decyzji również. Weźcie to pod uwagę, analizując osoby wokół siebie.

Każdego dnia musimy decydować. Wspomniałam wcześniej, że decyzja o tym, w co się ubrać nie należy do najtrudniejszych. Owszem, nie należy, ale nawet ta jest ważna, bo od naszego wyglądu, od tego, jak się prezentujemy, jak postrzegają nas inni, może zależeć na przykład nasza przyszła kariera zawodowa i w tej sytuacji decyzja o doborze stroju przestaje być błaha.

Sami widzicie - co dzień stawiamy czoła nowym wyzwaniom, celom, zadaniom. Z każdej strony otaczają nas wybory, których musimy dokonać, decyzje, które musimy podjąć. Często nie wiemy, co zrobić.

Jeśli mogę Wam doradzić (no właśnie- mogę?), powiem tylko tyle - kiedy macie problem, nie wiecie co zrobić, podzielcie się swoim zmartwieniem, wątpliwością tylko z osobami, którym naprawdę ufacie, które nigdy Was nie zawiodły i o których wiecie, że są po Waszej stronie. Każdy sam wie najlepiej, które to osoby. Zazwyczaj nie jest ich dużo. Jedna, dwie.. prawda? Poproście o radę, o pomoc w podjęciu decyzji, dokładnie przemyślcie odpowiedź, skonfrontujcie ją ze swoim myśleniem, ze swoim zdaniem i podejmijcie decyzję dopiero, gdy będziecie przekonani, że jest ona zgodna z WAMI. Wtedy na pewno nie popełnicie błędu. A nawet jeśli okaże się mniej słuszna, będziecie mieli pewność, że postąpiliście w zgodzie ze sobą, że była to Wasza - najlepsza na dany moment- decyzja.

Wracając do słów Lesa Browna przytoczonych wcześniej, zgadzam się z autorem. „Jedyna dłoń, na którą możesz zawsze liczyć, to Twoja własna”. Tym samym wracamy do starego powiedzenia „Umiesz liczyć? Licz na siebie!”, które jest tytułem mojego felietonu. Oba cytaty są niestety prawdziwe, jednak jako optymistka zachęcam Was bardzo do odpowiedzenia sobie na pytanie: Komu możecie ufać? Gdy poznacie odpowiedź - nie będziecie całkowicie sami.

NASI PARTNERZY: