Akceptuję
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej „Polityce Prywatności”.
Stańczak w roli głównej!
Markowska na otwarciu kliniki Gojdzia
Marcin Czyżewski w roli głównej
PROJEKTANTKI SUKCESU W ROLI GŁÓWNEJ
Artur Gotz w roli głownej
Karolina Motylewska by Piotr Ciepał
The Stylist Agnieszka Bereś
IZABELA TROJANOWSKA „NA SKOS”
Jedyne takie Apartamenty Ambasada
TOMASZ DOLSKI: TO JEST TO
Paryski szyk
Kony w roli głównej
Agnieszka Mrozińska: Nie kocha się dla zalet
Mia Stilo by Agnieszka Bonisławska
Stylizacje modowe
Felietony KAROLINY NOWAKOWSKIEJ
KULINARNE LIVE SHOW Z SZYMONEM CZERWIŃSKIM
Sesja Kasi Paskudy zakończona sukcesem
Sylwia nowak i jej Ukradnij
Warszawski sen
Eliza Gwiazda w PAP Life
Czy most może zakochać się w rzece?
Agnieszka i jej AGNES WUYAM
Modowe stylizacje
Niemożliwe nie istnieje
Pokazy mody i eventy

Kto się czubi ten się lubi? (Rzecz o przyjaźni).

Dodano: 2015-11-14 Autor: Karolina Nowakowska

Tagi: z cyklu felietony Karoliny Nowakowskiej, felieton Karoliny Nowakowskiej dla Media Elite

Kto się czubi ten się lubi? (Rzecz o przyjaźni). 
Felieton Karoliny Nowakowskiej



Fot. Magdalena Sobieska


Chyba poruszałam już ten temat wcześniej...a może to wrażenie, bo te myśli od dawna chodzą mi po głowie? Bo taki temat jest z tych nie dających spokoju. Bo osobisty i uwiera jak cierń.

Przyjaźń- czym jest i po czym poznać tę prawdziwą? Wydawało mi się, że wiem. Ale czy naprawdę wiem? Nie wiem...

Jest wiele cytatów traktujących o tej relacji, niektóre bardzo trafne, inne dające dużo do myślenia, z jeszcze innymi się mniej zgadzam...Wszystkie zebrane do kupy stanowią jakąś definicję przyjaźni. Ale czy jedną? Nie, bo taka nie istnieje. Wydaje mi się, że wbrew pozorom każdy ma swoją definicję. A właściwe każda para/grupa przyjaciół z biegiem czasu definiuje swoją własną. Każdy z nas jest inny, a ponieważ ludzie zazwyczaj zbliżają się do osób sobie podobnych...jednym słowem każdy czub musi się z drugim czubem rozumieć. Był nawet mem o podobnej treści...


Ale na drodze przyjaźni może stanąć wiele przeszkód. Takich z życia codziennego. Na przykład inny charakter pracy, jej godziny (wbrew pozorom ważne, bo przydało by się choć od czasu do czasu spotkać), środowisko ludzi z pracy (które pochłania zwłaszcza gdy chcesz się wpasować w nową ekipę). Może to być też związek jednego z przyjaciół (i tu wchodzimy na ciężki temat -na zupełnie inny felieton...). Jak nieudany- źle, bo toksyczny. Ale jak udany jeszcze gorzej, bo może odciągnąć przyjaciół od siebie (wszak doba ma tylko 24 h). No i temat bardzo mi ostatnio bliski- dziecko. Nic się nie zmieni- mówili. Będziemy się widywać jak dotąd- mówili. Nieprawda. 

Dziecko wywraca świat do góry nogami i nic się nie może z tym równać. Po prostu znika się na jakiś czas- co jest oczywiste przy opiece nad noworodkiem, a potem niemowlakiem. Dobrze, że żyjemy w dobie internetu, bo młode mamy mogę dzięki temu wyglądać na świat przez ekrany swoich komputerów. Ale przyjaźni to nie pomaga (choć daje przynajmniej szansę na utrzymanie jakiegoś tam kontaktu). 

„Nieważne czy to przyjaźń czy miłość, ale pamiętaj żeby o nią dbać”. No właśnie- dbać. Takie proste a jakże trudne do zrealizowania. Bo nie ma już czasu na beztroskie spontaniczne spotkania przy winie w tygodniu czy wypady na miasto. Nawet weekendy nie wchodzą w grę póki bobas malutki. Po centymetrze, po centymetrze i oddalamy się od siebie. A wraca się wolniej niż odchodzi. I trudniej. I telefon już rzadziej dzwoni. I wspólnych tematów już jakoś mniej i coraz mniej o sobie wiemy. Robi się jakoś tak puściej, puściej, pusto.

„W prawdziwej przyjaźni nie chodzi o to, by być nierozłącznym, ale by rozłąka nic nie zmieniała”. No właśnie. To moim zdaniem jedna z ważniejszych definicji przyjaźni.

I super jeśli się tak wydarza. Znacie to? Wtedy okazuje się, że jednak warto i relacje są szczere- a przynajmniej takie być musiały skoro serce wygrywa z rozumem. Lubię jak wygrywa. Co nie znaczy, że nie boli.

Przeczytałam też, że „Czas i odległość pokazuje kto jest prawdziwym przyjacielem”. Zazwyczaj to prawda. Kto zostanie ten zostaje. Choć zdecydowanie bardziej podobają mi się w tym miejscu słowa Antoine'a de Saint- Exupery'ego, który powiedział, że jeśli coś kochasz puść to wolno. Jeśli wróci- jest twoje na zawsze. Jeśli nie, nigdy twoje nie było.

Czyż nie jest to w przypadku przyjaźni jeszcze trafniejsze niż w przypadku miłości?

W ślad za tym idą słowa „Nigdy nie walcz przyjaźń. O prawdziwą nie musisz. O fałszywą nie warto”. I jakże bolesne mogą być tu odkrycia...Ale nie bądźmy pesymistami. W końcu ideą tego tekstu miało być pozytywne rozważanie o przyjaźni.


Nawiązując do tytułu mojego felietonu- kto się czubi ten się lubi- czy zgadzacie się z tym powiedzeniem? Czy rzeczywiście tak jest, że najłatwiej się sprzeczać i przekomarzać z tym, na kim nam bardzo zależy? A może nie najłatwiej, tylko najbliżej? A może zależy nam za bardzo i stad wynikają różnego rodzaju złośliwości i przekomarzania? Ze strachu, z delikatnej zazdrości? Nie wiem z czego jeszcze, ale jestem pewna, że jak nam zależy to podświadomie o to walczymy, czasem i złośliwością. 

„Przyjaźń bez kłótni to nie przyjaźń”potwierdzało by moją poprzednią tezę. I chyba rzeczywiście tak jest.

Mogłabym na ten temat pisać i pisać a i tak nie wyczerpałabym tematu....


Podsumowując powiem tylko tyle- Przyjaźń jest piękna. Ta prawdziwa. Zawsze. Pod warunkiem, że szczera,. Zresztą szczerość powinna być synonimem przyjaźni. Pamiętajmy jednak, że raz nadwątlone zaufanie rozluźnia siatkę przyjaźni. W tych lukach pojawia się przestrzeń. Ale już nie wspólna. Obojętna.

NASI PARTNERZY: