Akceptuję
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej „Polityce Prywatności”.
Stańczak w roli głównej!
Markowska na otwarciu kliniki Gojdzia
Marcin Czyżewski w roli głównej
PROJEKTANTKI SUKCESU W ROLI GŁÓWNEJ
Artur Gotz w roli głownej
Karolina Motylewska by Piotr Ciepał
The Stylist Agnieszka Bereś
IZABELA TROJANOWSKA „NA SKOS”
Jedyne takie Apartamenty Ambasada
TOMASZ DOLSKI: TO JEST TO
Paryski szyk
Kony w roli głównej
Agnieszka Mrozińska: Nie kocha się dla zalet
Mia Stilo by Agnieszka Bonisławska
Stylizacje modowe
Felietony KAROLINY NOWAKOWSKIEJ
KULINARNE LIVE SHOW Z SZYMONEM CZERWIŃSKIM
Sesja Kasi Paskudy zakończona sukcesem
Sylwia nowak i jej Ukradnij
Warszawski sen
Eliza Gwiazda w PAP Life
Czy most może zakochać się w rzece?
Agnieszka i jej AGNES WUYAM
Modowe stylizacje
Niemożliwe nie istnieje
Pokazy mody i eventy

TAK ŹLE I TAK NIEDOBRZE

Dodano: 2015-09-09

No i stało się tak, jak przewidywałam. Nie zdążyłam skończyć tekstu, a pogoda się zmieniła o 180 stopni. Ciężko jest robić wszystko według planu jak się jest mamą na pełen etat, ale ma to i swoje dobre strony, bowiem samoistnie potwierdza się moja teza. Nie umiemy się cieszyć z tego, co nam dane, tylko narzekamy i narzekamy. Bo o tym będzie ten felieton. A przecież lato było dla nas wyjątkowo łaskawe w tym roku.



KAROLINA NOWAKOWSKA - FOT. MAGDALENA SOBIESKA



Ale wróćmy do tekstu - przy pierwszym podejściu zaczęłam go tak: 

Nadeszło. Jest z nami od dłuższego czasu i szczęśliwie nie zamierza nas póki co opuszczać. Lato. Prawdziwe. Z upałami. Z prażącym słońcem. Z pewnością, że gdy jutro wstaniesz też będzie. Po tę pewność jeździłam przez wiele lat do Egiptu. W poszukiwaniu słońca, którego u nas również latem zawsze było jak na lekarstwo. A w tym roku bum! Niespodzianka! Jakby Bozia chciała mi wynagrodzić brak wakacyjnego wyjazdu i przeniosła nam Egipt do kraju. Bo z maluszkiem trudno o wakacje pod palmami-tzn można, ale jestem rozsądną mamą i komfort mojego dziecka jest dla mnie priorytetem. Palmy poczekają aż mój maluch nieco podrośnie.


Jestem wierną fanką wysokich temperatur od wielu lat. Nigdy się z tym nie kryłam- wręcz przeciwnie, pisałam o tym kilka razy. Mogę o tym w nieskończoność, bo w upalne dni, kiedy słońce budzi o poranku i towarzyszy mi przez cały dzień ja odżywam, odpoczywam, niczym bateria słoneczna ładuję się. Niektórzy się dziwią, bo jak można kochać bycie spoconym. A ja lubię. I wolę się pocić niż marznąć. Zdecydowanie.

Latem wszystko jest weselsze, spokojniejsze. Może to pozostałość z dzieciństwa, kiedy wakacje wyznaczały najlepsze miesiące w roku? Nie wiem. Zapewne nie jest tu bez znaczenia wpływ moich rodziców, którzy są ciepłolubni i wielokrotnie na Święta Bożego Narodzenia uciekaliśmy, by ten rodzinny czas spędzić łącząc przyjemne z pożytecznym. No lubię upały i nie mam zupełnie problemu z tym, żeby kilka razy dziennie wziąć prysznic. Wolę się odświeżać niż kąpielą rozgrzewać. W zasadzie jedyny moment zimy, który lubię to okres świąteczno - sylwestrowy. Wtedy śnieg i mróz jest wskazany, choć jak dla mnie może być bez mrozu.

W tym roku wyjątkowo lato było u nas prawdziwe. Upały długoterminowe, jak nigdy. Rewelacja. Oczywiście bardzo współczuję rolnikom, bo ich sytuacja spowodowana suszą jest bardzo nieciekawa.... ale mówię ze swojej perspektywy, bo na inne rzeczy nie mam wpływu.

Dla mnie to sytuacja wymarzona, bo tegoroczne wakacje nie były mi dane (mówiąc wakacje mam na myśli solidne plażowanie). Na co nie narzekam, bo bycie mamą to cud, którego żadna plaża nie przebije. Nie mniej jednak cieszę się, że upały zagościły u nas na długo. Czuło się lato. Od rana do późnego wieczora. Ciepłe powietrze, przyjemne, zachęcające do spędzania czasu na dworze. 

Oczywiście nie mogło jednak zabraknąć tych, którzy uprzykrzali mnie (i nie tylko mnie jak sądzę) rozkoszowanie się latem. Bo za gorąco. Bo lepko. Bo powietrze stoi. Bo duszno. No ludzie! Parafrazując klasyka- lato jest to ma być gorąco. Zimą będzie zimno i jeszcze zatęsknicie do wysokich temperatur, chodzenia bez kurtek i do przyjemnych promieni słonecznych.


No i proszę, jak ręką odjął. Z pięknego lata zrobiła nam się jesień. I to nie ta piękna polska, tylko mokra, obrzydliwa, z lodowatym wiatrem. 

I co? Fajnie teraz? Ciepłe buty i swetry jeszcze nie wyjęte z szaf i komórek i wszyscy jęczą, że mokro, że zimno i wieje. No komu przeszkadzało jak było sucho i ciepło? No właśnie okazuje się teraz, że nikomu, że lepiej było latem. Ale nadeszła jesień i paradoksalnie wszyscy tęsknią za upałami.

Ehh, i tak co roku. Chyba powinniśmy się przyzwyczaić, że po wiośnie przychodzi lato, a po lecie jesień, za którą zima. I przestańmy narzekać. Tak źle i tak niedobrze. Ciepło- źle. Zimno? Jeszcze gorzej.


Każdy lubi co innego. Na szczęście rok ma dwanaście miesięcy i dla każdego proponuje coś miłego. Moja dobra znajoma z Poznania na przykład jest niepoprawnie zakochana w jesieni, która mogłaby dla niej trwać cały rok. I dobrze, ale przynajmniej nie narzekała na lato (choć gdyby jej marzenie się spełniło, wolałabym nie spotkać jej na swej drodze.

Kończę swoje rozważania kiedy za oknem wiatr i chłód, a dzień trwa już o wiele krócej niż bym chciała...

Najważniejsze, abyśmy potrafili doceniać to, co nas spotyka. Cieszyli się tym, co nam się przytrafia. Najpierw upałem, a potem deszczem. Wszystko jest piękne i wszystko jest po coś. Często nam umyka ten fakt, bo jesteśmy zbyt zajęci marudzeniem. Zresztą pocieszeniem dla każdego z nas może być to, że nasza ukochana pora oku wróci znów za rok. I za kolejny. Szkoda czasu na narzekanie. Żyjmy. Przyjemnej jesieni kochani.

ps. lato już za rok :)

NASI PARTNERZY: