Akceptuję
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej „Polityce Prywatności”.
Kościkiewicz w roli głównej
Markowska na otwarciu kliniki Gojdzia
Marcin Czyżewski w roli głównej
PROJEKTANTKI SUKCESU W ROLI GŁÓWNEJ
Artur Gotz w roli głownej
Karolina Motylewska by Piotr Ciepał
The Stylist Agnieszka Bereś
IZABELA TROJANOWSKA „NA SKOS”
Jedyne takie Apartamenty Ambasada
TOMASZ DOLSKI: TO JEST TO
Paryski szyk
Kony w roli głównej
Agnieszka Mrozińska: Nie kocha się dla zalet
Mia Stilo by Agnieszka Bonisławska
Stylizacje modowe
Felietony KAROLINY NOWAKOWSKIEJ
KULINARNE LIVE SHOW Z SZYMONEM CZERWIŃSKIM
Sesja Kasi Paskudy zakończona sukcesem
Sylwia nowak i jej Ukradnij
Warszawski sen
Eliza Gwiazda w PAP Life
Czy most może zakochać się w rzece?
Agnieszka i jej AGNES WUYAM
Modowe stylizacje
Niemożliwe nie istnieje
Pokazy mody i eventy

„Co ma być to będzie”

Dodano: 2015-06-12 Autor: Karolina Nowakowska

Karolina Nowakowska

„Co ma być to będzie”




Jak to jest, że czasem ktoś nowo poznany wydaje nam się bliższy od tego kogo znamy wiele lat? Zdarzyło Wam się coś podobnego? Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Choć może wynika to z faktu, że od dłuższego czasu w ogóle więcej się zastanawiam. A raczej obserwuję. Siebie, ludzi, otoczenie. Moje życie zmieniło się ostatnimi czasy o 180 stopni ze względu na ciążę i macierzyństwo, więc właściwie wszystko jest inaczej. Pełniej. Mam też więcej czasu na rozmyślanie. Dochodzę do różnych, często zadziwiających wniosków. I przykrych czasem, niestety. Choć może właśnie nie powinniśmy się w takich sytuacjach przejmować, tylko brać te odkrycia za dobrą monetę?

Przychodzi taki czas, kiedy należy odciąć się od wszystkiego co nam nie służy, nie rozwija, co sprawia, że stoimy w miejscu i nie jesteśmy szczęśliwi- takie słowa (w przybliżeniu) przeczytałam niedawno. Zgadzam się z nimi w stu procentach. Dodałabym jeszcze, że należy odpuścić wszelkie urazy, wybaczyć i zapomnieć, być wdzięcznym za dobro, które nas spotkało i spotyka każdego dnia i za to, że jesteśmy w stanie je dostrzec. Wdzięczność jest bardzo ważna- sprawia, że jest nam lżej, łatwiej i z uśmiechem na ustach umiemy pogodzić się z tym, co bez niej zapewne sprawiałoby ból. To brzmi dość absurdalnie na początku, ale uwierzcie mi, że po wprowadzeniu w czyn działa. Działa cuda.

I dokładnie tak zrobiłam. Oczywiście pomogło mi w tym samo życie- bo to ono weryfikuje. Kiedy wszystko jest po staremu, to i ludzie są wokół nas. Jednak kiedy zachodzą zmiany, często niosące za sobą brak czasu czy brak możliwości spotkania, wówczas okazuje się, kto zostaje a kogo zaczyna brakować. To przykre doświadczenia, kosztują sporo emocji, smutku, łez nawet kilka...Ale w ogólnym rozrachunku warto raz na jakiś czas zrobić taką emocjonalną czystkę wokół siebie. A co najważniejsze- w swojej głowie (bo sercu to dłużej zajmuje).




Fot. Magdalena Sobieska fotograf24.pl


Ale wracając do początku moich rozważań- czy możliwe jest, aby ktoś nowy stał się od razu „starym”? Tak czy nie? Chyba jednak nie, ale w takim razie jak to jest, że sprawia on wrażenie jakbyśmy go znali od lat? Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to pojęcie bratniej duszy. Czy ona naprawdę istnieje? I nie mam na myśli partnera- osoby ukochanej, z którą wiążemy się na życie, ale osobę niby obcą, z którą czujemy się jak ze sobą, czyli dobrze i bezpiecznie.

Czy to możliwe, aby taką osobę spotkać po trzydziestce, kiedy karty przyjaźni są już raczej zapisane?

Fajnie jest myśleć, że to możliwe. I szczerze mówiąc wierzę, że taka znajomość może się zdarzyć. A może jestem (jak zwykle) niepoprawną optymistką?

Bo czyż po trzydziestce nie jesteśmy już świadomi, pewni siebie, swoich oczekiwań i potrzeb w stosunku do drugiej osoby? No właśnie! Czyli jeśli ktoś wdarł się do naszej głowy a tym bardziej do serca, oznacza to, że nie mógł tam wejść nieproszony, prawda?

A jeśli to tylko życzenie, aby ta osoba była naszą bratnią duszą?Może brakuje nam tych, którzy się oddalili i szukamy ich w innych osobach? Czy to możliwe? Po czym to poznać? Jeśli macie jakieś wskazówki chętnie je poznam, piszcie do mnie, proszę! Bo przecież tak łatwo dać się zwieść....No właśnie, łatwo? Dorosłemu, inteligentnemu człowiekowi też?

Nie wiem skąd nagle we mnie takie pytania, ale musicie przyznać, że poruszony przeze mnie temat jest ciekawy i założę się, że nie tylko ja się nad tą kwestią zastanawiam.


Myślę, że w życiu każdego z nas przychodzi czasem moment refleksji i wtedy weryfikujemy wiele spraw. Może warto wtedy otworzyć się na nowe? Albo nowe-stare? Bo przecież mamy tak wiele starych znajomości, które się gdzieś po drodze zagubiły, zapomniały, których nie pielęgnowaliśmy przez lata a potem było już tylko głupio....NIE! Nie głupio. Warto zmieniać swoje życie na lepsze. A życzliwi, szczerzy ludzie wokół nas to zawsze „na lepsze”. Tylko czy na pewno szczerzy...? 

Można by nad tym debatować bardzo długo.... ale zawsze powtarzam jedno- słuchajmy swoje intuicji, ona wie najlepiej i zawsze dobrze nam podpowie. A koniec końców i tak będzie jak w piosence Lauren Hill- „Everything is everything. What is meant to be will be”. Co ma być to będzie, prawda?

NASI PARTNERZY: