Akceptuję
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej „Polityce Prywatności”.
Aldona Orman świątecznie
ANTKOWIAK WALENTYNKOWO
Karl Lagerfeld
PROJEKTANTKI SUKCESU W ROLI GŁÓWNEJ
Artur Gotz w roli głownej
Karolina Motylewska by Piotr Ciepał
The Stylist Agnieszka Bereś
IZABELA TROJANOWSKA „NA SKOS”
Jedyne takie Apartamenty Ambasada
TOMASZ DOLSKI: TO JEST TO
Paryski szyk
Kony w roli głównej
Agnieszka Mrozińska: Nie kocha się dla zalet
Mia Stilo by Agnieszka Bonisławska
Stylizacje modowe
Felietony KAROLINY NOWAKOWSKIEJ
KULINARNE LIVE SHOW Z SZYMONEM CZERWIŃSKIM
Sesja Kasi Paskudy zakończona sukcesem
Sylwia nowak i jej Ukradnij
Warszawski sen
Eliza Gwiazda w PAP Life
Czy most może zakochać się w rzece?
Agnieszka i jej AGNES WUYAM
Modowe stylizacje
Niemożliwe nie istnieje
Pokazy mody i eventy

Love Is In The Air

Dodano: 2017-12-08 Autor: Ewelina Braca

Tagi: felieton Eweliny Bracy, Love is in the air, miłość wisi w powietrzu

Love Is In The Air



Model: Ewelina Braca
Photo: Marek Stan


Od jakiegoś czasu zaczynam interesować się tematyką miłości, objawiającej się w naszej, jakże burzliwej współczesności. Zastanawia mnie, w jaki sposób objawia się, koegzystuje z nami, dostosowuje się do naszej globalnej codzienności. Często ludzie pytają: „Czy to już jest miłość?” albo „Czym jest miłość?”. Tak na dobrą sprawę bardzo ciężko jest ją zdefiniować, jeżeli się jej nie czuło albo nie czuje. Niektórzy ludzie twierdzą, że z łatwością przychodzi im „wykasowanie” swoich uczuć. Nie jestem do końca przekonana, gdyż nawet nienawidząc kogoś, kto był nam bliski, ciężko jest nam pozbyć się uczuć, związanych z tą osobą. Określiłabym to bardziej jako zatrucie pokarmowe czy też grypa żołądkowa, jednak w niektórych przypadkach leczenie potrafi zająć nam lata...

Będąc jeszcze w liceum bardzo chciałam żyć w epoce romantyzmu. Oh! Jak dobrze byłoby być kobietą Wertera czy też Konrada Wallenroda. Jak wiadomo, romantyzm był ruchem ideowym w literaturze, malarstwie i muzyce... Romantycy podzielili sobie świat na dwie sfery. Strefę widzialną, czyli materialność i poznawalność zmysłową oraz na tą drugą, niewidzialną (duchowną), dającą się poznać jedynie za pomocą środków pozarozumowych.

Romantycy zaczęli głównie zwracać uwagę na wewnętrzną stronę egzystencji człowieka. Mam tu na myśli uczucia, emocje, religijność, ale także na odmienność jednostki. Głównym nurtem była przede wszystkim dominacja uczucia nad umysłem. Każdy z nas na pewno miał do czynienia z wieloma postaciami charakterystycznymi dla tej epoki. Byli oni buntownikami, którzy działali głównie pod wpływem uczuć, namiętności, miłości, ale także pod wpływem nienawiści. Dla romantyka najważniejsza jest miłość, niestety nienależąca do tych spełnionych, ale piękna i prawdziwa, wszechogarniająca, ogromna i w tym wszystkim okazywała się być jakże nieszczęśliwą.

Chciałabym wiedzieć, czym różniła się tamta miłość od naszej współczesnej, a może niczym? Tylko, że ludzie potrafili oddać za siebie życie, potrafili zabić się dla tej jednej osoby w imię miłości, tylko zastanawia mnie, czy to nie była zbyt duża przesada? Zaczynam myśleć, że ludzie zaczynają odcinać się od miłości, przesuwają ją na dalszy plan, może Ci którzy ją przeżyli, teraz się jej boją, ale są też tacy, którzy z utęsknieniem czekają na jej przyjście – tylko zastanawiam się, po co? Po to, by cierpieć i tracić swoje życie na pogrążaniu się w stanach depresyjnych, nicości i braku chęci do życia?

Ostatnio jadąc kolejką przykuł moją uwagę wywiad z polskim pisarzem, publicystą, dramaturgiem, a także scenarzystą filmowym. Oczywiście, większość może nie domyślać się o kim mowa, dlatego zdradzę jego anonimowość. Wywiad został przeprowadzony z panem Jerzym Pilchem. Zadano pytanie „Czym jest harmonia w miłości? To czas kiedy budzimy się razem i razem zasypiamy? Kiedy wsłuchujemy się w swoje sny? Kiedy razem wykonujemy całą masę codziennych czynności? Wiedziemy życie zdumiewająco symetryczne?” - na to pan Jerzy Pilch odpowiedział w sposób, którego sama bym lepiej nie opisała, aczkolwiek oddający niesamowitą prawdziwość oraz prostotę, z którą jestem w stanie się utożsamić i zgodzić: „Jak nie można bez siebie żyć. Po prostu. To jest miłość.” 

Jak to mówią nie ma rzeczy stałych. Do czego zmierzam jest to, że miłość też niestety ulega przeniesieniu – z jednostki na jednostkę. Co za łatwość, tylko pstryknięcie palcem, a już potrafimy wyznawać miłość innej osobie, ależ to szczere. Czy ktoś chciałby się poszczycić taką miłością? Na pytanie ze strony dziennikarza: „A kiedy się miłość kończy? Czy wtedy, gdy poznaliśmy na wylot nasze słabości, natręctwa i kłamstwa? Kiedy już nużą nas wspólne rozmowy? Czy jednak kiedy indziej?”. Przyznam się, że po raz kolejny zostałam zaskoczona odpowiedzią ze strony pana Pilcha! Oczywiście pozytywnie. Przytoczył on słowa pani Agnieszki Osieckiej: „Póki go kochałam, to tak cudownie poprawiał włosy. Nagle patrzę: Jezu, jak on głupio poprawia te włosy!”. Niesamowicie mnie to rozbawiło i nie uniknęłam spojrzeń ludzi siedzących obok mnie, starałam się powstrzymać od śmiechu, aczkolwiek jest to bardzo realistyczne. Z pewnością większość kobiet w wieku młodzieńczym doznała tego niesamowitego uświadomienia / olśnienia, że nasz platoniczny wybranek wcale nie był taki fantastyczny za jakiego go uważałyśmy. Mowa jest o zachwycie, który się pojawia i znika, bez żadnego wcześniejszego alarmu, że coś zmierza ku końcowi. Śmiało można stwierdzić, że jeżeli coś się nagle kończy, to oznacza, że po prostu nie było trwałe.

NASI PARTNERZY: