Akceptuję
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej „Polityce Prywatności”.
Kucner w roli głównej
Markowska na otwarciu kliniki Gojdzia
Marcin Czyżewski w roli głównej
PROJEKTANTKI SUKCESU W ROLI GŁÓWNEJ
Artur Gotz w roli głownej
Karolina Motylewska by Piotr Ciepał
The Stylist Agnieszka Bereś
IZABELA TROJANOWSKA „NA SKOS”
Jedyne takie Apartamenty Ambasada
TOMASZ DOLSKI: TO JEST TO
Paryski szyk
Kony w roli głównej
Agnieszka Mrozińska: Nie kocha się dla zalet
Mia Stilo by Agnieszka Bonisławska
Stylizacje modowe
Felietony KAROLINY NOWAKOWSKIEJ
KULINARNE LIVE SHOW Z SZYMONEM CZERWIŃSKIM
Sesja Kasi Paskudy zakończona sukcesem
Sylwia nowak i jej Ukradnij
Warszawski sen
Eliza Gwiazda w PAP Life
Czy most może zakochać się w rzece?
Agnieszka i jej AGNES WUYAM
Modowe stylizacje
Niemożliwe nie istnieje
Pokazy mody i eventy

Jeden wielki miszmasz.

Dodano: 2017-11-05 Autor: Ewelina Braca

Tagi: felieton Eweliny Bracy

Jeden wielki miszmasz.
Ewelina Braca



model: Ewelina Braca 
photo: Marek Stan


To taki jeden wielki miszmasz. Wszystkie jarmarki świata skupione w jednym miejscu, gdzie z jednej strony handlarz próbuje wcisnąć mi przepiórcze jajka a z drugiej ręcznie robiony szalik. Ja tylko próbuję przedostać się z punktu A do punktu B, najlepiej niezauważona. Tylko, że mądrzy mędrcy postawili wszędzie drogowskazy z życiowymi poradami, co należy robić, a czego unikać a więc w związku z tym czasami zdarza mi się zgubić trop. Chciałabym tak po prostu usiąść po środku tego całego hałasu, chaosu i całkowicie wyłączyć się na jakiekolwiek dźwięki docierające w moją stronę. Idąc tym tokiem myślowym dotarłabym pewnie do stanu nirwany, ale przecież „tutaj” nikt nie ma prawa być szczęśliwym a więc z pewnością zostałoby mi nadane miano szaleńca. 

Mówiąc najogólniej tu jest szczypta opery, szczypta teatru. Przez chwilę dobrze jest posłuchać, ale przecież nikt nie wytrzyma żadnej sztuki trwającej 24/7. Ja tym bardziej. To jest tak jakby oni byli nastawieni, ba! zaprogramowani. Nawet nie potrzebują wody, żeby przepłukać gardło od tej wiecznej gonitwy wyrazów, z których składają jakże bezsensowne zdania, nie zawierające żadnej konkretnej treści. Czasami żałuję, że milczenie naprawdę w praktyce nie jest złotem, bylibyśmy niezwykle bogatym narodem (ah ta interesowność) a wszelakie zadłużenia poznikałyby w przeciągu tylko jednej doby. Oni chyba nie zdają sobie sprawy, że ich aparat mowy jest w ciągłym trybie ON – to chyba taki pewien rodzaj schizofrenii. W swoim świecie nazywam to walką dominujących dźwięków, pomiędzy dźwiękiem wydobywającym się z gardła a ruchem palca naciskającym przycisk „+” pod napisem volume. Czasami zadziwiają mnie możliwości głosowe niektórych osobników. 

W przeciągu roku ustanowionych jest tyle szczególnych dni jak Dzień Ligi Ochrony Przyrody, Światowy Dzień Kota a nawet Światowy Dzień Mokradeł, co komu szkodzi utworzyć kolejny Dzień Milczenia – ale chciałabym, aby w tym wypadku obowiązywała jakaś kara za nieprzestrzeganie tego dnia – najlepiej chłosta. Z chęcią podpisuję się pod słowami naszego poety J. Tuwima, że błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa. Dochodzę do wniosku, który niezmiernie mnie zasmuca – ludzie przestali brać odpowiedzialność za swoje słowa, ale także pewną świadomość. Rzucają słowami, tak jakby nie miały żadnej, najmniejszej wartości bytu. Zastanawiałam się, czy można to porównać do pewnej formy rytuału, ale nie sądzę. Rytuały są czymś ważnym a nawet świętym. Dla tych ludzi słowa nie są niczym świętym ani niczym ważnym. 

Nie wiem od jak dawna, może jeszcze przed moją erą ludzkość miała do czynienia z owym zjawiskiem, aczkolwiek odkąd pamiętam, a także odkąd stałam się bardziej świadoma świata i rzeczywistości, zauważyłam że ludzkość w najprostszy sposób można podzielić na tą milczącą i tą ciągle zawierającą głos, co najśmieszniejsze - nawet w momentach kiedy nie jest proszona o zdanie albo wyraźnie dajemy do zrozumienia, że nie interesuje nas co ma zamiar wypłynąć z ich ust. Ujmując to w najbardziej obrazujący sytuację sposób – odzywają się zazwyczaj Ci, którzy nie powinni i którzy zazwyczaj nie mają nic adekwatnego jak i logicznego do powiedzenia, a czekamy na opinię tych, którzy posiadają treści nas interesujące i które pragniemy usłyszeć. Zastanawiam się jak tu dojść do porozumienia z czymkolwiek, tudzież z kimkolwiek. Jedynym ludzkim odruchem w tym przypadku jest narastające w nas uczucie irytacji, zdenerwowania wymieszanego ze szczyptą rozczarowania.

NASI PARTNERZY: